sobota, 12 marca 2011

Karczochy własnej roboty


Aby podtrzymać tezę Dorotki, że tytuł bloga się zdezaktualizował, prezentuję kolejne nie-papierowe prace: karczochy własnej roboty. W ramach akcji "kwiaty (?) przez cały rok". :)

Kto wie z czego są wykonane?






20 komentarze:

marzycielka pisze...

Trafiłam tu przypadkiem, i tak się rozglądam, a tu marzycielka :)) Śliczności robisz:) Pozdrawiam serdecznie!!!

Irena pisze...

podobny do tego co rosną u mnie w ogrodzie, tylko kolor nie ten, moje są zielone, kolor zielony butelkowy, pozdrawiam

Marzycielka pisze...

Marzycielka wita Marzycielkę! :) Serdecznie pozdrawiam i zapraszam ponownie!

Dorothea pisze...

Wygląda zatem na to, że marzycielki są dwie?:)
Aniu - pomysł bomba! Efekt prześliczny:)
Nijak nie mogę dojść, z czego to zrobione - zdradzisz?

Marzycielka pisze...

Irenko, prawda że podobne? A wykonane z zupełnie czego innego (domyślasz się może z czego?) - stąd inny kolor.

Dobrego dnia!

Marzycielka pisze...

Dzięki Dorotko!
Na to wygląda, że marzycielek jest więcej. :)

A pomysł zdradzę, jeśli nikt na to nie wpadnie, dobrze? ;)

Pięknej niedzieli!

Dorothea pisze...

Ok - będę czekać na odpowiedź, choć rozwiązanie zagadki spokoju mi nie daje - i knuję:)))

Jaga pisze...

pistacje ,łupinki .śliczne

Marzycielka pisze...

Brawo Jaga! To rzeczywiście łupinki pistacji :)

W robótkach ręcznych wszystko może się przydać. ;)

Jaga pisze...

jestem chomik i wszystko zbieram

Marzycielka pisze...

Ja też :) 15 razy wszystko obejrzę zanim wyrzucę, a w rezultacie i tak często nie wyrzucam, bo "może się przyda" :D

Dorothea pisze...

Ja zawalona jestem głównie włóczkami i książkami.
Włóczkowemu chomikowaniu wypowiedziałam wojnę, rozegrałam kilka bitew (patrz blog:) - wygrałam.
Następnych zakupów będzie już niewiele i wszystkie planowane.
A książki... no cóż, też bym się sporej części pozbyła, ale nie wiem, jak.
Obawiam się jednak, że kupowania nowych nie uniknę:)
Choć moje spektrum mocno się zawęziło.
Ostatnio najmocniej mówi do mnie Pelanowski.
Zostanę z nim na dłużej.

Marzycielka pisze...

Dorotko, to że jesteś zawalona włóczkami, to chyba widać. ;)

Jeśli zaś chodzi o zawalenie książkami, to podzielam, podzielam. :)
Wprawdzie kupuję ostatnio bardzo rzadko, żeby nie powiedzieć sporadycznie... ale za to pożyczam. Głównie z biblioteki. No i jeszcze czasem podsuną coś ciekawego znajomi.

Poza tyn jakoś tak nie umiem czytać tylko jednej książki. Zawsze dziwnym trafem dzieje się tak, że czytam jednocześnie kilka (bo jedna ciekawa bardzo, drugą do biblioteki trzeba oddać, po trzecią niedługo przyjedzie kolega...) - co widać na obrazku załączonym obok. :)))
A lista "chcę przeczytać" coraz bardziej się wydłuża. Ciekawe kiedy na to znaleźć czas? ;)

Pelanowskiego kojarzę jedynie z nazwiska. Poszukam czegoś w necie, żeby się bliżej zaznajomić...

Dorothea pisze...

Poszukaj - warto.
Życie mi uratował i ratuje dalej - nie ma przesady w tym, co piszę.
Po tym, co przeszłam w ciągu ostatniego półtora roku autorytetów już prawie nie mam - po prostu nie ufam, nie wierzę.
Jemu tak. On jest prawdziwy. Zna emocje. Zna słabość. Nie kreuje się.
Mam też jego płyty - zrobię konwersję do formatu mp-3 i będę słuchać.
W KMT jest bardzo dużo jego pozycji.

Marzycielka pisze...

Poszukam na pewno. Ja ostatnio często bywam tutaj: http://pierzchalski.ecclesia.org.pl/index.php. Szczególnie odnajduję się w dziale "zapiski księdza".

A ostatnie 1,5 roku dla mnie to też sporo wydarzeń. Dużo zmian, dużo walki... także z rozczarowaniami i chęcią odpuszczenia sobie wszystkiego... Dużo się wydarzyło w tym czasie...

Hmm... Dziwnie się czuję pisząc tu o takich sprawach... Ten blog to taki robótkowy jest... ;)

W tym samym profilu znajdziesz inny adres - czasem tam wrzucam teksty, które mnie dotykają... Jeśli chcesz - zapraszam! :)

vena7 pisze...

łupinki -pistacje..Pięknie zrobione..

dorbry pisze...

Rewelacyjny pomysł. Od razu widać, że to łupinki pistacji :)

Marzycielka pisze...

Moniko, Dorbry - dziękuję :)

Irena pisze...

jutro będę robiła na obiad karczochy, to zrobię im zdjęcia i zamieszczę u mnie, pozdrawiam

Lida pisze...

fantastyczne wykorzystanie lupinek po pistacjach...swietny pomysl.:)...do tego te dynie i slonecznik...swiat jest pelen materialow do radosnej tworczosci:)

Prześlij komentarz