Pokazywanie postów oznaczonych etykietą frywolitki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą frywolitki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 grudnia 2011

Kwieciście

Jakiś czas temu, poproszono mnie o zrobienie frywolitkowego naszyjnika złożonego z takich kwiatków, jakie wykorzystywałam w kolczykach. W rezultacie powstały dwa takie naszyjniki.



środa, 16 listopada 2011

Nie papierowo...


Dawno mnie nie było. Wiem. Jakoś tak weny nie miałam na zebranie tego, co ostatnio robię w notkę na blogu.

No a robię dużo, głównie z kordonków, wełny, koralików... Papierowo mało, choć ostatnio trochę więcej, bo sypnęło się trochę zamówień na bombki, a z tym roboty jest sporo, więc trzeba przysiąść z nożyczkami i klejem...

Nadrabianie zaległości blogowych zacznę chyba od frywolitek. Wciągnęły mnie na tyle mocno, że jak się za nie wezmę, to bym tylko wiązała i wiązała. Oto kilka efektów tego wiązania:






To oczywiście tylko mały kawałek. Powstało tego znacznie więcej - w różnych kolorach i kształtach. :)




piątek, 12 sierpnia 2011

Zieloności

Kolejny komplet. Tym razem nawet z bransoletką. Ten na zdjęciu powstał jeszcze na zwykłej igle do szycia. Ale mam już igłę do frywolitek i kolejny taki sam komplecik powstał właśnie na niej.  Tylko zdjęcia się jakoś do grzebać nie mogę... gdzieś jest, ale gdzie?



czwartek, 11 sierpnia 2011

Fiolety-komplety

Dla Mamy. Kolczyki krótkie, bo długich nie lubi. Przynajmniej nie lubiła, gdy robiłam ten komplet.
W ostatnich tygodniach chyba zmieniła zdanie i "zamawia" u mnie coraz dłuższe. :)



wtorek, 9 sierpnia 2011

Frywolitki

Nadal trochę frywolitkuję...




niedziela, 29 maja 2011

Frywolitkowo - Zielono

Kolejne frywolitkowe... tym razem kolczyki z wisiorkiem do kompletu.
Mam jeszcze problem z zakańczaniem i z wrabianiem koralików. No ale ćwiczę, podglądam w internecie... Skoro nauczyłam się podstaw, to może i tego się nauczę. :)



Choróbsko chyba zaczyna się wycofywać. Od dwóch dni jest lepiej. Przede mną jednak jeszcze ponad tydzień z antybiotykiem. Ciekawe co będzie po antybiotyku....

No i niestety u mnie nigdy nie ma próżni. Jedno przestaje boleć, więc zaczyna coś innego...

czwartek, 26 maja 2011

Wieści z frontu...

... chorobowego oczywiście. Czwarta wizyta u lekarza. Tym razem laryngologa. Kolejne recepty. Nowych leków - trzy. Plus kontynuacja antybiotyku, co do którego mam podejrzenie, że wcale na mnie nie działa. Moje mieszkanie zaczyna wyglądać jak świeżo zaopatrzona apteka. Gubię się już co i kiedy mam brać. A gardło boli nadal. I kaszel męczy okropnie. Dziś w nocy przez półtorej godziny ryczałam krokodylimi łzami - do takiego stanu doprowadził mnie kaszel, którego w żaden sposób nie mogłam uspokoić. Heh...

A to kolejne kolczyki z elementami frywolitkowymi. Na uchu prezentują się bardzo ładnie, delikatnie. Niestety ciężko to pokazać na zdjęciu. Robiłam różne ujęcia, ale nie jestem zadowolona, bo żadne nie oddaje ich delikatności...



sobota, 21 maja 2011

Kwiatki-Bratki

Kolejna frywolitkowa odsłona :)


piątek, 20 maja 2011

Słowo się rzekło...

... miało być frywolitkowo, więc tak będzie. :)

Po frywolitkowych ubrankach na jajka kordonki poszły na bok, bo na warsztacie wciąż był papier. Ale jak już wcześniej pisałam wiązanie supełków mi się spodobało i kwestią czasu było, kiedy znowu się za nie wezmę.

Tym razem postanowiłam zrobić frywolitkowe kolczyki. Już od jakiegoś czasu obserwuję w necie szał na własnoręcznie robioną biżuterię. Skusiłam się i ja i kilka miesięcy temu kupiłam trochę koralików i półfabrykatów jubilerskich. Tradycyjnie musiały trochę odczekać na swoją kolej, ale zaczynają się przydawać. :)


No dobra... po tym przydługim wstępie pora na zdjęcie :)


Oczywiście nadal nie kupiłam igły do frywolitek i macham je na zwykłej igle do szycia. Tylko igła coraz cieńsza. I kordonek też.

Tak samo było z quillingiem - zaczynałam na igle do szycia i w rezultacie nigdy nie kupiłam igły do quillingu. A teraz sobie nie wyobrażam zwijania paseczków na czymś innym niż moja igiełka do szycia. :)

niedziela, 27 marca 2011

Supełki drugie :)

Kolejna próba. Z cieńszej nici. Wciąż na igle do szycia. :)


Jeszcze nie wykończona. Widać nitkę, którą łączyłam oba elementy. Nie obcinałam jej jeszcze, bo może zdecyduję się całość wzbogacić o koraliki...

Mam wciąż problemy z dopasowaniem wielkości wzoru do jajka. Liczę na to, że z czasem nabiorę wprawy...

Pozdrawiam wszystkich i życzę pięknej niedzieli!

czwartek, 10 marca 2011

Pierwsze supełki

Moje pierwsze frywolitkowe prace. W sumie to nawet wstyd je pokazywać, ale niech już będzie - w celach dokumentacyjnych. :)

Tak długo chorowałam na frywolitki, ale wciąż nie było kiedy się za nie wziąć. Bo to trzeba było trochę poszperać w necie, żeby znaleźć jakiś sensowny kurs, przeanalizować, popróbować i wreszcie zacząć wiązać supełki!

No i wreszcie się udało. Po quillingowym Bożym Narodzeniu potrzebowałam przerwy od paseczków i kleju, więc - gdy już odpoczęłam i podgoiłam dłonie - zaczęłam rozglądać się za czymś innym. No i wybór padł (między innymi) na frywolitki.

Nieudolne to jeszcze takie. Na grubej nitce i bez odpowiednich narzędzi (czyt. zwykłą igłą do szycia - długą, ale za to dość grubą). Ale już wiem, że mi się podoba i że coś tam wychodzi. Więc pora porozglądać się za narzędziem czyli igłą do frywolitek. (Czółenko mi jakoś nie podchodzi. Pewnie dlatego, że nauczyłam się wiązać na igle).


Nie ma co dłużej odwlekać prezentacji. I tak jestem dumna, że za pierwszym podejściem coś mi wyszło. Oto zdjęcia: