środa, 16 listopada 2011

Nie papierowo...


Dawno mnie nie było. Wiem. Jakoś tak weny nie miałam na zebranie tego, co ostatnio robię w notkę na blogu.

No a robię dużo, głównie z kordonków, wełny, koralików... Papierowo mało, choć ostatnio trochę więcej, bo sypnęło się trochę zamówień na bombki, a z tym roboty jest sporo, więc trzeba przysiąść z nożyczkami i klejem...

Nadrabianie zaległości blogowych zacznę chyba od frywolitek. Wciągnęły mnie na tyle mocno, że jak się za nie wezmę, to bym tylko wiązała i wiązała. Oto kilka efektów tego wiązania:






To oczywiście tylko mały kawałek. Powstało tego znacznie więcej - w różnych kolorach i kształtach. :)




9 komentarze:

wytwory pisze...

Śliczne kolczyki.
Czekam na resztę twórczości :)

Elżbieta pisze...

Cała ta biżuteria frywolitkowa jest przecudnej urody:)

Michelle pisze...

These are truly lovely! I especially like the blue ones on the bottom!

BiG m pisze...

śliczne!

Patrycja pisze...

Śliczne !
Frywolitki wciągają niesamowicie :) Jak raz się zacznie, to nie ma się ochoty wypuszczać czółenek z rąk :) Z niecierpliwością czekam na kolejne cudeńka :)

Marzycielka pisze...

Bardzo Wam wszystkim dziękuję za miłe słowa. Frywolitki rzeczywiście bardzo wciągają i w porównaniu z quillingiem są bardziej "mobilne" - robótkę frywolitkową można ze sobą zabrać i w wolnej chwili można powiązać supełki. Z paskami już nie jest tak łatwo...

Pozdrawiam Was gorąco i życzę dobrego dnia!

Marzycielka pisze...

Michelle, thank you so much for your visit and very nice comment.

Greetings!

violka pisze...

Piękne formy :) Szczerze podziwiam!

sulochana simons pisze...

very beautiful.. I like them all.....

Prześlij komentarz