czwartek, 26 maja 2011

Wieści z frontu...

... chorobowego oczywiście. Czwarta wizyta u lekarza. Tym razem laryngologa. Kolejne recepty. Nowych leków - trzy. Plus kontynuacja antybiotyku, co do którego mam podejrzenie, że wcale na mnie nie działa. Moje mieszkanie zaczyna wyglądać jak świeżo zaopatrzona apteka. Gubię się już co i kiedy mam brać. A gardło boli nadal. I kaszel męczy okropnie. Dziś w nocy przez półtorej godziny ryczałam krokodylimi łzami - do takiego stanu doprowadził mnie kaszel, którego w żaden sposób nie mogłam uspokoić. Heh...

A to kolejne kolczyki z elementami frywolitkowymi. Na uchu prezentują się bardzo ładnie, delikatnie. Niestety ciężko to pokazać na zdjęciu. Robiłam różne ujęcia, ale nie jestem zadowolona, bo żadne nie oddaje ich delikatności...



7 komentarze:

Frasia pisze...

Kolczyki śliczne! Też kiedyś ten "model" robiłam (tyle, że moje były jednokolorowe - białe z białymi perełkami) więc wiem, że w naturze wyglądają bardzo delikatnie :).
Dużo zdrowia życzę :).

Dorothea pisze...

Kolczyki przepiękne!
Że też będąc tak chorą masz jeszcze siły cokolwiek robić... Mój szczery podziw.
Wracaj szybko do zdrowia!

Katarzyna pisze...

Piekne kolczyki! A może zastrzyki podziałają? A może to migdał ten 3, ja jako "stara baba" miałam wycinany. A teraz zastanawiam się nad wycięciem pozostałych :o)
Pozdrawiam, wracaj do zdrowia

Dorothea pisze...

Oooo, no właśnie! Zastrzyki Aniu - to jest myśl! Siłę rażenia mają większą, przewód pokarmowy się omija - może trza Twemu dochtoru podpowiedzieć, skoro niekumaty.

Ineskowa pisze...

Piękne kolczyki :D

Sylwka35 pisze...

Świetny wzór i bardzo mi się podoba Twoje wykonanie :-)

Rademenes pisze...

naprawdę śliczne, bardzo mi się podobają :-)...a dziś jesteśmy już poza połówką czerwca,post z maja, więc mam nadzieję, że zdrowie dopisuje a choróbsko poszło w niepamięć :-), pozdrawiam.

Prześlij komentarz